16 października 2026

Małe kroki ku życiu, o jakim marzę



Powroty bywają trudniejsze, niż nam się wydaje. Szczególnie wtedy, gdy wracamy z miejsca, w którym czuliśmy się naprawdę dobrze - jak w drugim domu.

Po powrocie do domu ciężko jest mi przestawić się na polską jesień, chłodniejsze dni i zupełnie inny rytm codzienności. Jeszcze niedawno mogłam siedzieć na tarasie, patrzeć na morze, cieszyć się słońcem i chłonąć śródziemnomorską atmosferę. Teraz znów otaczają mnie szare niebo, krótsze dni i pogoda, która niekoniecznie zachęca do wychodzenia z domu.

Pobyt w Chorwacji przypomniał mi, jak bardzo ciągnie mnie na południe Europy. Do morza, ciepłego klimatu, lokalnej kuchni i życia, które wydaje się nieco spokojniejsze. Mam wrażenie, że jakaś część mnie wciąż została tam, na wybrzeżu Adriatyku.

Nie ukrywam, że po powrocie trudno mi odnaleźć motywację. Czasami po prostu odechciewa mi się wielu rzeczy i najchętniej przeniosłabym się z powrotem do miejsca, w którym jeszcze niedawno czułam się tak dobrze. Być może to jesienna chandra, a być może coś więcej. Czasami dopiero wyjazd pozwala nam zauważyć, jakiego otoczenia, klimatu i stylu życia naprawdę potrzebujemy.

Jednocześnie staram się nie zatrzymywać w tym poczuciu tęsknoty. Szukam sposobów, aby wprowadzić trochę śródziemnomorskiego klimatu do swojej codzienności, nawet jeśli za oknem nie ma słońca.


Aktualnie mam przerwę w nauce ze względu na stan zdrowia. Nie jest to sytuacja, którą sobie wymarzyłam, ale staram się wykorzystać ten czas najlepiej, jak potrafię. Uczę się akceptować własne tempo i pamiętać, że rozwój nie zawsze musi oznaczać nieustanne działanie, zaliczanie kolejnych egzaminów czy realizowanie wszystkich planów zgodnie z harmonogramem.

Ostatnio coraz więcej uwagi poświęcam rozwojowi osobistemu. Chcę więcej czytać, poszerzać swoje horyzonty, rozwijać zainteresowania i znajdować czas na rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. Czasami jest to dobra książka, innym razem gotowanie, eksperymentowanie w kuchni i przygotowywanie potraw inspirowanych kuchnią śródziemnomorską.

Lubię myśl, że nawet zwykły dzień można zamienić w coś przyjemnego. Przygotować dobry posiłek, zapalić świecę, włączyć  muzykę i na chwilę stworzyć sobie atmosferę, za którą tak bardzo tęsknię. Nie zawsze potrzeba wielkich zmian, aby poczuć się odrobinę lepiej.

Równocześnie zaczęłam pracować nad budowaniem swojej marki osobistej. To dla mnie ważny krok i coś, czemu chciałabym poświęcić więcej uwagi. Mam wiele pomysłów, które stopniowo staram się realizować. Pracuję również nad pewnym projektem, o którym mam nadzieję opowiedzieć Wam już niedługo. Na razie zachowam jeszcze odrobinę tajemnicy, ale wkładam w niego dużo serca i naprawdę chciałabym, aby wkrótce ujrzał światło dzienne.

Chciałabym rozwijać się nie tylko zawodowo, ale również jako człowiek. Poznawać nowe rzeczy, uczyć się, tworzyć i sprawdzać, dokąd mogą zaprowadzić mnie moje pomysły.

Nie wszystko musi wydarzyć się od razu

Myślę, że życie z przewlekłą chorobą uczy zupełnie innego spojrzenia na czas i plany. Nie zawsze można działać tak, jak by się chciało. Czasami trzeba odpuścić, zwolnić, przeorganizować swoje życie i zaakceptować, że niektóre rzeczy będą musiały poczekać.

Nie oznacza to jednak, że marzenia również muszą czekać.

Chociaż teraz nie wszystko wygląda tak, jak sobie wyobrażałam, nadal mam plany, zainteresowania i rzeczy, które chciałabym stworzyć. Staram się skupiać na tym, na co mam wpływ, i nie wymagać od siebie więcej, niż jestem w stanie dać w danym momencie.

Może właśnie tego potrzebuję tej jesieni — trochę więcej cierpliwości do samej siebie, mniej presji i więcej przestrzeni na odkrywanie tego, co naprawdę sprawia mi radość.

A gdzieś w tle wciąż pozostaje moje marzenie o życiu bliżej morza, wśród śródziemnomorskich smaków, języków i ciepłych wieczorów. Nie wiem, dokąd zaprowadzi mnie przyszłość, ale chciałabym stopniowo budować życie, które będzie jak najbardziej zgodne ze mną.

Na razie robię to małymi krokami. Przez książki, gotowanie, nowe projekty, naukę i codzienne przyjemności.

I może właśnie od tego warto zacząć.

A Wy? Też czasami wracacie z podróży z poczuciem, że jakaś część Was została w miejscu, do którego chcielibyście jeszcze wrócić? 🤍
 


1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Trzymam kciuki za powodzenie 😉